39. PZU Maraton Warszawski

967c5b23b133b0f9acbf2b85cea128a0-172.20.23.104_01_20170924133833875_TIMING

Kolejne, niesamowite 42,195 km.

Mimo, że to mój drugi maraton [LINK], było ciężko. Było okropnie ciężko. Właściwie to miał być już trzeci, ale przed poprzednim startem trafiłam do szpitala. Odwiedzałam lekarzy, zrobiłam mnóstwo badań i kiedy byłam pewna, że mogę dalej biegać, poświęciłam mnóstwo pracy i wysiłku by powrócić do formy. Kondycję budowałam w zasadzie od  zera. Od totalnego, beznadziejnego zera. Znacie mnie już trochę i przecież nie mogłam odpuścić. Najwięcej jednak wysiłku kosztowało mnie… uwierzenie, że nadal może się  się udać.

Mając jeden przebiegnięty maraton na koncie i jeden z którego musiałam zrezygnować, byłam zdecydowanie bardziej świadoma co robić – a zwłaszcza czego nie robić. Wypracowałam też nowy nawyk – po najdłuższym wybiegu w niedzielę, całe popołudnie spędzałam odpoczywając, najczęściej w parku (pisałam o tym TUTAJ).

Standardowo, na miesiąc przed startem zero alkoholu, sztucznego cukruwysoko przetworzonych produktów. Gotuję rzadko, ale zawsze czytam etykiety i wybieram rozsądnie.

Prowadziłam swój zwyczajny tryb życia, ale poświęcałam dużo więcej czasu na odpoczynek. Zaczęłam nawet korzystać w pracy z chilloutroom’u w którym można poleżeć (jest tam hamak!). Są też świeże owoce 🙂

Dużo snu, dużo relaksu. Jeszcze więcej przemyśleń i nowych celów. Zrozumiałam, że nie wszystko można robić na raz, ale można osiągnąć wszystko czego pragniemy. I  udowadniam to sobie każdym ukończonym 42,195 km. 

Podczas maratonu walczymy z własnymi słabościami, mijamy skrajne emocje. Biegniemy mając różne marzenia, ale jeden, wspólny cel. Towarzyszy nam strach, ból, krew, łzy, radość… Mijałam grupę spartan, mężczyznę  na boso, biegaczy z kontuzjami, kobietę baletnicę, pilotów w samolocie, kobietę z inhalatorem, mężczyznę w podeszłym wieku, ludzi z wózkami i na wózkach. Za każdy razem patrzę z podziwem i zastanawiam się skąd w nich tyle siły? Próbują, walczą, podnoszą się po potknięciach, ale – nigdy, NIGDY się nie poddają. Ciekawe czy oni również liczyli ile razy mówiono im, że „się nie da”?

IMG_8445

Mijając spacerujących biegaczy, często robię głupie miny, rozśmieszam ich i krzyczę „dasz radę„, „takie piękne nogi muszą dobiec do mety” albo „na takich przystojniaków czekają na mecie”. I wiecie co jest najpiękniejsze? Kiedy słyszę, że ta sama osoba, która przed chwilą krok za krokiem, w braku sił przeklinała decyzję o starcie… zaczyna znowu truchtać. Sama wiem jak bezcenne jest „Monia, dziewczyno biegnij, już NIEDALEKO!” – krzyknięte nawet na 5 kilometrze 🙂 Serio, dziękuję za każde słowo.

COVER

Biegłam w: koszulka 39. PZU Maratonu Warszawskiego adidas z długim rękawem, legginsy Nike Zonal Strength, pas Adidas, buty Adidas Energy Boost, sznurówki elastyczne XTENEX X 300, skarpetki biegowe Asics Nimbus plus opaski na kolana Spokey.

Oczywiście i tym razem coś szyłam …, bo zabrakło miejsca na żele. Mimo swoich długich paznokci – nie odpuściłam 🙂 (żele energetyczne SIS, porzeczkowe najlepsze!

P1040038P1040041P1040042P1040050

Wszystkie te produkty sprawdziłam na sobie i szczerze polecam. Napisałam to również dlatego, że niebawem przygotuję post o tym, że można, ale nie trzeba mieć tych wszystkich rzeczy żeby zacząć trenować. Mało tego – ja po setkach kilometrów nadal nie mam pulsometru i niżej zobaczcie, że można biec „na oko”. Obserwuję swoje ciało, słucham bardziej siebie niż innych, aczkolwiek szanuję odmienne zdanie. I w bieganiu i w życiu.

zrzut-ekranu-2017-09-25-o-09-02-12.png

Po zakończonym biegu, ulicami Warszawy spacerują maratończycy. Cieszą się na swój widok, wzajemnie gratulują, zatrzymują się i rozmawiają razem na środku drogi. Miło było Was poznać. DZIĘKUJĘ wszystkim za wspaniałe emocje, przybite piątki, wymienione uśmiechy. Moje ukłony dla każdego, kto kibicował mimo deszczu. Wolontariusze, spisaliście się na medal.

A Ty jeśli czytasz tę linijkę tekstu, to rownież należy Ci się pochwała za wytrwałość 🙂

Ból mija, mety nie da się zapomnieć.

38, 39... do zobaczenia! 🙂

P1040060 (1)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s